Grzesik: W ŁKS nie ma świętych krów. Każdy daje z siebie maksa

Czwartek, 21 marca 2019


19 maja ubiegłego roku Siarka Tarnobrzeg przegrała w Łodzi 2:4. Choć goście stracili sporo bramek, jednym z wyróżniających się zawodników w tym meczu był obrońca Jan Grzesik. Kilka tygodni później 24-latek podpisał kontrakt z ŁKS. Transfer okazał się strzałem w dziesiątkę.



Obrońca rozegrał w obecnym sezonie 19 spotkań, z czego siedemnaście w pełnym wymiarze czasowym. W rundzie jesiennej zdarzały mu się słabsze występy, ale w trzech tegorocznych spotkaniach spisał się bez zarzutu. Chwalony nie tylko za postawę w defensywie, ale również za akcje ofensywne. – Gdy odchodziłem z Siarki wiele osób życzyło mi awansu do ekstraklasy. Odpowiadałem: spokojnie, nie ma co się podpalać. Przychodziłem do ŁKS z myślą o osiągnięciu w lidze jak najlepszego wyniku, ale przede wszystkim chciałem wywalczyć miejsce w podstawowym składzie i regularnie grać. Taki był mój cel, a okazało się, że można wycisnąć coś więcej. Z pewnością się o to postaramy – mówi w rozmowie z „Radiem Łódź” Grzesik.

Trzy wygrane, siedem bramek zdobytych, żadnej straconej. To ligowy dorobek ŁKS w tym roku. – Podczas zgrupowania w Turcji wykonaliśmy kawał solidnej pracy, co teraz przekłada się na wyniki w lidze. Oczywiście, gdyby ktoś patrzył tylko i wyłącznie na same wyniki mógłby odnieść wrażenie, że były to zwycięstwa łatwe i przyjemne. Tak nie było. Czasem dopisuje nam szczęście, ale szczęściu trzeba pomagać. A my pomagamy. Jest dobrze, ale nie zastanawiamy się co będzie. Mamy kilka punktów przewagi, musimy się starać, żeby je utrzymać. Wtedy będzie dobrze. Wiemy, że możemy zrobić coś fajnego, ale też każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że ta liga jest bardzo nieprzewidywalna. Skupianie się na najbliższym przeciwniku jest najlepszą drogą – przyznaje obrońca.

Grzesik podkreśla znakomitą atmosferę w zespole. – Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałem taką rywalizację. Tak pozytywną. Każdy stara się wywalczyć miejsce w składzie, ale nikt się nie obraża. Mieć taki zespół, to skarb. Podkreślić trzeba również dużą zasługę sztabu szkoleniowego, który od początku pokazał, że w zespole nie ma świętych krów. Nikt nie będzie grał całych meczów, tylko dlatego, że jest. Każdy widzi, że musi o ten skład zawalczyć. Poza Michałem Kołbą, chyba wszyscy dostali w lidze zmianę. To jest bardzo potrzebne. Zawodnik wie, że w tygodniu musi na treningach dać z siebie maksa, żeby w sobotę zagrać – zaznacza.

Fot. ŁKS Łódź



DODAJ KOMENTARZ: